Bo na szczęście pewnie trzeba zasłużyć…

Lip 17, 2020 | 0 komentarzy

Marzysz o tym, żeby być szczęśliwą, pewną siebie, odnosić sukcesy, żeby wszystko układało się tak jak chcesz, żeby ludzie wokół Ciebie byli przyjaźni i radośni, żeby cały świat był piękniejszy. A jak już to wszystko będziesz miała, to co wtedy? Będziesz umiała to docenić?

 

Chcę dzisiaj poruszyć temat wdzięczności, która moim zdaniem ma ogromny wpływ na budowanie silnego poczucia własnej wartości, pewności siebie i odczuwania radości z życia. Kiedy nauczyłam się dziękować za to co mam, odkryłam coś niezwykłego, co rewolucyjnie poprawiło jakość mojego życia.

 

Okazało się, że ciągłe oczekiwania, wypatrywanie sukcesów, czekanie na szczęście, przeszkadzało mi czuć się dobrze na co dzień. W efekcie stawiałam sobie coraz większe wymagania. Żyłam pod coraz większą presją, którą sama na siebie nakładałam. Chciałam widzieć jak najszybciej te wszystkie spodziewane rezultaty. A one jakoś nie chciały nadchodzić. Jak nie nadchodziły to uważałam, że pewnie robię za mało. A skoro robię za mało to trzeba sobie jeszcze większy rygor narzucić. I tak się zapętlałam w pracy, w domu, w relacjach.

 

Ciągle jeszcze awans nie nadszedł? No to znaczy, że trzeba bardziej i więcej pracować. Ciągle nie mam chłopaka? To znaczy, że muszę być ładniejsza, szczuplejsza, lepiej ubrana. Ciągle nie czuję wsparcia bliskich? To muszę być bardziej dla nich, więcej czasu z nimi spędzać, być na każde zawołanie.

 

I do czego to mnie doprowadziło? Do ogromnego wyczerpania i stresu, czyli do niczego ciekawego, a już na pewno nie szczęśliwego i radosnego. Nie rozumiałam dlaczego tak się dzieje, dlaczego moja ciężka praca, nie daje takich efektów, jakich oczekuję.

 

Aż ktoś zadał mi pytanie, które ja teraz zadam Tobie…

 

Czy doceniasz to co już masz, co już osiągnęłaś, co umiesz, czego doświadczyłaś?

 

Dalej za tym pytaniem poszły kolejne. Kiedy ostatnio podziękowałaś sobie za swój sukces? Kiedy ostatnio doceniłaś siebie? Kiedy ostatnio świętowałaś radość, której mogłaś doświadczyć?

 

Wiesz jakie były moje odpowiedzi? Nie, nie wiem, nie pamiętam… Szok!

 

Zrozumiałam, że te wszystkie miłe chwile, radości, sukcesy, szczęście, o których marzę, nie chcą do mnie przyjść, bo nie będę umiała ich docenić, nie będę się nimi cieszyć. Jak przyjdą to i tak to będzie za mało, i tak będę miała kolejne, większe oczekiwania.

 

Zobaczyłam też wtedy, jak wiele już tych cudownych chwil mi się przytrafiło, jak wiele ich już przeżyłam, ale przez to, że skupiałam się na nowych celach i rezultatach, zupełnie ich nie zauważałam, nie mówiąc o docenianiu. Świetnie wychodziło mi krytykowanie siebie, umniejszanie sobie, bagatelizowanie własnych sukcesów, za to umiejętność dziękowania sobie leżała i kwiczała.

 

Z pomocą mojego coacha nauczyłam się doceniać siebie. Nie było to łatwe, bo nawyk ciągłego krytykowania ciągle się odzywał, ale w końcu zamieniłam krytykę na wdzięczność. Spowodowało to, że zaczęłam się bardziej cieszyć z tego co jest teraz, z tego co już mam. Zaczęłam dziękować za każdy sukces, ale też za każdą porażkę. Dzięki temu zwiększyłam samoświadomość i bardziej zaufałam sobie, a zmniejszyłam ilość stawianych sobie oczekiwań i wymagań. Stałam się mniej surowa dla siebie samej i powoli przestawałam czuć wewnętrzną presję do robienia więcej, dłużej, bardziej, perfekcyjnie. Poczułam się wolna.

 

A jeszcze wracając do porażek. Kiedyś porażka była dla mnie największym życiowym dramatem. Każdy popełniony błąd był ogromnym wyrzutem sumienia i stresem. Miałam pretensje do siebie, że czegoś nie zrobiłam, nie dopilnowałam, nie przewidziałam. Odkąd zaczęłam sobie dziękować za porażki i traktować je jako życiowe lekcje, strach przed porażką prawie się ulotnił. Jeszcze trochę gdzieś tam się czai, ale nie jest już tak paraliżujący i obezwładniający jak kiedyś.

 

Zachęcałam ostatnio w mediach społecznościowych do tego, żeby prowadzić dziennik wdzięczności. Jeśli obserwujesz mnie na Facebooku albo Instagramie to zapewne widziałaś opis tego ćwiczenia. Jeśli nie to szybciutko napiszę, że chodzi o to, żeby założyć dziennik wdzięczności, czyli piękny notes, kalendarz, zeszyt, w którym będziesz zapisywać za co jesteś wdzięczna, za co sobie dziękujesz, za co siebie doceniasz. Taki dziennik pozwala trenować wdzięczność i każdego dnia znajdować okazje do radości.

 

A jeśli czujesz, że chcesz bardziej się skupić na sztuce doceniania siebie i chcesz tak jak ja przeprowadzić rewolucyjną zmianę na lepsze, ale czujesz też, że potrzebujesz, żeby ktoś Ci w tym pomógł to napisz do mnie (kontakt@izabelakula.pl) i razem poszukamy idealnego rozwiązania dla Ciebie.

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcesz spytać o szczegóły podróży?

© 2019 Hotlabs Sp. z o.o. All rights reserved

regulamin       |       polityka prywatności