Jak zrobić mapę marzeń i natychmiast odmienić swój los?

Lut 3, 2020 | 0 komentarzy

Wierzysz w magiczne zaklęcia? A może w tajemnicze mikstury, eliksiry, które potrafią wyczarować wszystko, zdziałać cuda? Czy takie tematy choć troszkę Cię intrygują?

Po tym wstępie być może myślisz, że będzie dzisiaj o czarach, bajkach, wiedźmach, że opowiem Ci jakąś niestworzoną historię, tak niesamowitą, że ciężko będzie w nią uwierzyć. Być może tak będzie. Być może uznasz, że to, co piszę jest nie z tego świata. A być może wejdziesz w ten świat jak w masło i roztopisz się w gorących promieniach marzeń.

Właśnie tak, chcę przed Tobą dzisiaj odkryć kawałek mojego świata marzeń. Chcę Ci dzisiaj opowiedzieć jak to się stało, że do tego świata wróciłam i na nowo, i na długo się rozgościłam. A nawet myślę, że już na zawsze. Zatem od początku, bo skoro do czegoś wróciłam, to znaczy, że wcześniej musiałam gdzieś sobie pójść. Tak było.

Ze mną i z moimi marzeniami było tak, że odkąd pamiętam je uwielbiałam. Całe wieczory, jak jakaś świruska, potrafiłam siedzieć i marzyć. Szczególnie chłodne, zimowe wieczory nadawały się do tego idealnie, bo i tak wtedy nikt nie wyciąga Cię na dwór (tak, miałam szczęście dorastać w czasach, kiedy chodziło się z koleżankami z osiedla na dwór i była to mega wielka rozrywka), i tak nikomu nic nie chce się robić, i tak każdy siedzi przed telewizorem (uwaga będzie szok: Internetu wtedy nie było, ani smartfonów, ani nawet telefonów komórkowych, były stacjonarne, ale połączenia drogie, rodzice nie pozwalali długo rozmawiać). W takie wieczory głównie zajmowałam się pisaniem, rysowaniem, gapieniem się na plakaty z Leonardo DiCaprio (love!), czytaniem książek (czasami Bravo! się zaplątało albo jakaś Claudia od babci), jakimiś ćwiczeniami typu fitness albo się rozmarzałam.

Miałam pewną cudowną zdolność. Zdolność przewidywania. Ja po prostu wiedziałam co się wydarzy. Ostatnio ta zdolność znowu do mnie wraca. Utraciłam ją na jakiś czas, kiedy wpadłam w wir nie moich zdarzeń, kiedy zapomniałam o sobie, nie żyłam w zgodzie ze sobą, tylko po to, żeby się dostosować. Przez ładnych kilka lat dostosowywałam się do innych i nie myślałam o sobie, dekada z tego spokojnie się uzbiera. Jakie szczęście, że się obudziłam, że wyrwałam się z tego koszmaru. Wracając do przewidywania. Chyba nie ma to nic wspólnego z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Chyba polega po prostu na tym, że świetnie obserwuję, łączę fakty, zdobytą wiedzę, doświadczenia moje i innych i słucham intuicji. Chyba… A może jednak to coś nadprzyrodzonego… Będę to zgłębiać. Może jednak jestem kosmitką. Może to nazwisko to nie przypadek, tylko jakiś znak 😉

Miałam też inną zdolność, już taką bardziej przyziemną. Kiedy o czymś sobie marzyłam, kiedy bardzo czegoś chciałam, intensywnie o tym myślałam, całym sercem tego pragnęłam, to realizowałam to marzenie i to bez większego wysiłku. Zupełnie tak, jakbym to marzenie do siebie przyciągała. Oczywiście to nie było tak, że tylko siedziałam i myślałam i nic nie robiłam. Działałam, bez presji, za to z wiarą. Jak byłam w liceum przyjaciółka poleciła mi książkę „Potęga podświadomości” Joseph’a Murphy’ego, a tam spisane, czarno na białym, metody realizacji marzeń, które ja od dawna podświadomie stosowałam. To dopiero była magia, jak zaczęłam nowe porady wcielać w życie. Od sukcesów aż warczało u mnie wtedy.

Te dwie zdolności, to przewidywanie i to spełnianie marzeń z lekkością, były moimi wielkimi atutami, sprzymierzeńcami, poprawiaczami nastroju, wspierającymi w gorszych chwilach. Sprawiały, że wierzyłam w siebie, w swoje możliwości, w swoją wielką moc. Aż tu nagle coś się zadziało, że to straciłam. Nie wiem kiedy, nie wiem jak, tak jakby z dnia na dzień to odeszło, jakbym nagle to wyłączyła, zapomniała. Dorosłe życie mnie przygniotło i odłączyło talenty. Być może tak to właśnie miało być, być może taki właśnie był plan, żebym na jakiś czas o tym zapomniała, żebym później mogła na nowo odkryć i cieszyć się podwójnie. W tym wirze, w którym tkwiłam dekadę, z którego nie mogłam się wyrwać, nie było miejsca na zdolności. Tam była normalnie walka o życie. Czułam, że coś mnie przydusza, każdego dnia po trochu wygasza, kawałek po kawałeczku zabiera mi zdolności, radość, optymizm, które zawsze były ogromne. Trzymałam się tych resztek dobrego humoru rękami i nogami, broniłam jak lwica, nie chciałam się poddać. A tu coraz więcej porażek i przykrości, żeby jeszcze bardziej mnie zdołować. Na szczęście się nie dałam, a do tego trafiłam na cudownych ludzi, którzy pokazali mi inny świat. Taki, w którym znowu mogę wrócić do moich talentów, korzystać z pełni możliwości, rozwijać się i pomyśleć o sobie. Świat, w którym to ja o sobie decyduję i biorę odpowiedzialność za to co czuję i jak działam.

Brzmi trochę jak sekta, ale nic z tych rzeczy. Po prostu zaczęłam znowu interesować się sobą, swoim zdrowiem, emocjami, potrzebami, wartościami. No i tutaj dochodzimy do sedna dzisiejszego mojego wywodu. Uwaga! Zrobiłam wtedy moją pierwszą w życiu mapę marzeń. I nic nie przesadzam, kiedy mówię, że ona odmieniła mój los. I to natychmiast. Była dla mnie jak magiczne zaklęcie.

Przypomniałam sobie co jest dla mnie ważne. Odkryłam czego pragnę, o czym marzę, ale też ile już osiągnęłam. To była rewolucja. Nagle spłynął na mnie ogromny spokój, bo odkryłam swój kierunek. Stało się dla mnie jasne dokąd idę, co chcę osiągnąć. Zaczęłam podejmować lepsze decyzje, lepsze, bo takie, które były spójne ze mną i moimi marzeniami. Również wtedy spotkałam się na nowo z moimi talentami. Odkrywałam, że dalej je mam, że mogę korzystać ze wszystkich moich zdolności, że mam je właśnie po to, żeby na nich opierać swoje działanie. A do tego wszystkiego działa się ta cała magia związana z przyciąganiem marzeń, dosłownie. Kiedy zrobisz mapę marzeń masz gotowy swój obraz, który pokazuje piękny zbiór Twoich pragnień z różnych obszarów życia. Masz wizualizację, dzięki której widzisz czego potrzebujesz i właśnie to zaczynasz do siebie przyciągać. Uświadamiasz sobie po prostu o co Ci w życiu chodzi i kiedy przytrafiają się sprzyjające okoliczności to je zauważasz i wykorzystujesz. To już się dzieje podświadomie. Nagle, nie wiesz skąd, przychodzą do Ciebie ludzie i zdarzenia, które ułatwiają realizację Twoich marzeń. Tak jakby cały wszechświat działał na Twoją korzyść i podsuwał Ci pod nos najlepsze rozwiązania. Brzmi magicznie, ale to nie są czary. Tak po prostu działa nasz mózg.

Na tej mojej pierwszej mapie umieściłam hasło wycięte z gazety, które brzmiało „coaching kariery”. Chciałam tę moją karierę zmienić, popracować nad nią, być może całkiem zmienić zawód. A finalnie co się okazało? Poszło to tak daleko, że zostałam coachem. Ponieważ lubię podróżować to wkleiłam na mapę wiele obrazów pokazujących różne nowe miejsca, które chciałabym odwiedzić. Półtora roku później przyjrzałam się tym miejscom i okazało się, że 90% z nich odwiedziłam w ciągu tego czasu. Byłam w szoku, bo planując wyjazdy nie patrzyłam na mapę marzeń i nie planowałam wyjazdu według tego co tam sobie przykleiłam, a jednak w mojej podświadomości tak się te obrazy zapisały, że właśnie te kierunki wybierałam na wyjazd. Szok! Od tamtego czasu robię mniej lub bardziej regularnie mapę marzeń. Podobno najlepiej robić taką mapę raz w roku. Niektórzy robią nawet co pół roku. Ja zazwyczaj robię mapę marzeń wtedy, kiedy poprzednia już się dezaktualizuje. Pierwsza działała u mnie kilka lat, ale w ciągu roku zrealizowałam ponad połowę marzeń, które tam sobie umieściłam. Pozostałe wymagały więcej czasu.

Jeśli nigdy nie robiłaś swojej mapy marzeń to zachęcam Cię do tego gorąco. W miniony weekend prowadziłam warsztaty z tworzenia mapy marzeń. Są to moje ulubione warsztaty, wyglądają jak zajęcia z plastyki czy prac ręcznych. Po kilku godzinach wyrywania, wycinania, wyklejania, kiedy każdy przygląda się co tam stworzył zaczynają się okrzyki w stylu „wow”, „szok”, „ale ekstra”, „niesamowite”, „no nie wierzę”. A ja się cieszę jak głupia wtedy, bo robię to samo za każdym razem jak robię nową mapę, a później te same okrzyki pojawiają się, kiedy się orientujesz, że już kilka z tych marzeń do Ciebie przyszło.

Można mapę marzeń zrobić na warsztatach i będę Cię do tego gorąco zachęcać. Dlatego, że w grupie, która spotkała się w konkretnym celu jest o wiele większa mobilizacja i motywacja, niż w momencie, kiedy sama w domu masz się zabrać za pracę. Dodatkowo przy wsparciu trenera, możesz się nauczyć jak to magiczne narzędzie wykorzystać na maksa. Ja zawsze z uczestniczkami warsztatów wykonuję dodatkowe ćwiczenia i pokazuję patenty na to, jak można świetnie wykorzystać mapę do określenia swoich wartości, priorytetów, wyznaczenia konkretnych celów. Na warsztatach cudowne jest też to, że można obejrzeć inne mapy marzeń i zobaczyć, że każda jest wyjątkowa.

Można też wykonać mapę marzeń samemu w domu. Trzeba tylko przeznaczyć na to kilka spokojnych godzin, żeby nikt Ci nie przeszkadzał, a pies nie wyprowadzał Cię na dwór 😉 Tutaj trzeba się skupić. Jak już się skupisz to możesz zacząć robić mapę marzeń. Poniżej znajdziesz instrukcję, którą dla Ciebie przygotowałam. Możesz z niej skorzystać i przygotować niesamowitą mapę marzeń, która odmieni Twój los.

Mówię Ci 😉 Spróbuj!

 

Jak zrobić samodzielnie mapę marzeń?

 

  1. Do zrobienia mapy będziesz potrzebować duży karton, kolorowe gazety (najlepiej o różnej tematyce), nożyczki, klej.
  2. Wybierz jakie obszary życia mają się znaleźć na Twojej mapie np. zdrowie, praca, rozwój, hobby, rodzina, uczucia itp. Chodzi o to, żeby określić w jakich obszarach chcesz odkryć marzenia i je realizować.
  3. Jak masz wybrane obszary, zacznij przeglądać czasopisma. Jak zauważysz coś ciekawego, jakiś obraz lub hasło zwrócą Twoją uwagę, wyrwij kartkę i odłóż na bok. Przeglądaj gazety dalej, do momentu aż będziesz mieć poczucie, że już nic interesującego nie widzisz. Warto wyrwać sporo zdjęć, żeby w kolejnym etapie mieć z czego wybierać.
  4. Teraz czas na selekcję obrazów. Przejrzyj wszystkie wybrane zdjęcia i hasła. Pomyśl jeszcze raz jakie obszary życia mają znaleźć się na Twojej mapie marzeń i dopasuj do nich obrazy i hasła, które przedstawiają Twoje marzenia. Teraz jest też czas na zastanowienie się nad sensem i powodem, dlaczego akurat ten obrazek Cię zainspirował. Co on dla Ciebie oznacza? Co ważnego w nim widzisz?
  5. Gdy selekcja zakończona, nadszedł czas na karton, klej i nożyczki. Teraz wycinasz marzenia i przyklejasz na karton. To jest też moment, żeby konkretnie opisać w myślach każde marzenie, które ląduje na mapie. Czyli jak ma wyglądać wymarzony dom, jaki ma być wymarzony partner, jaka ma być ta upragniona praca itp. Im bardziej dokładnie określisz czego chcesz, tym lepiej zadziała prawo przyciągania.
  6. Gotową mapę najlepiej powiesić w domu w widocznym miejscu. Chodzi o to, żeby mieć z nią częsty kontakt. Jeśli nie masz miejsca na ścianie to zrób jej zdjęcie i umieść na tapecie telefonu albo pulpicie komputera. Też będzie działać.
  7. Raz na kilka miesięcy zrób analizę mapy. Sprawdź co już się zadziało, co już zrealizowałaś, w jakiej formie i ciesz się z tego jak dziecko 🙂

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcesz spytać o szczegóły podróży?

© 2019 Hotlabs Sp. z o.o. All rights reserved

regulamin       |       polityka prywatności