O co chodzi w tej ciałopozytywności?

marzec 26, 2021 | 0 komentarzy

Przez większość mojego życia towarzyszył mi kult ciała. Chciałam być szczupła i wysoka jak modelka, mieć lśniące i gładkie włosy jak aktorki na filmach, a do tego cerę bez skazy jak panie w gazetach. Dla nastolatki z burzą hormonów ideał nie do osiągnięcia i życiowy dramat. Teraz wiem, że nie tylko dla nastolatki.

 

Nie wiem skąd się to wzięło, ale pamiętam, że temat odchudzania pierwszy raz wjechał jakoś w okolicach 7 klasy podstawówki. To był temat numer jeden. Największa atrakcja to sprawdzanie, ile ważą modelki, ile powinno się ważyć, żeby nie być grubym, ile trzeba mieć w pasie, jakie są idealne proporcje itp. Początkowo to była zabawa, bo gadałyśmy o tym jednocześnie wcinając chipsy. Zabawa się skończyła, kiedy burza hormonów zaczęła robić swoje. Ciało zaczęło się zmieniać. Z dziewczynki transformowało się w ciało kobiety. Powiększała się tkanka tłuszczowa, pojawiały się rozstępy, na twarzy ciągle jakieś wypryski, a włosy przetłuszczone tak, że nie nadążałam z myciem.

 

Nikt mnie na to nie przygotował, nikt mi nie powiedział co to znaczy dorastać, dojrzewać i jak zmienia się ciało. Nikt nie powiedział, że poza zmianami fizycznymi, widocznymi na zewnątrz będą również zachodziły zmiany w tle. A te zmiany w tle są tak naprawdę tymi najważniejszymi. Bo zmienia się ciało, ale zmienia się też psychika. Młody człowiek zaczyna kształtować swój świat, zaczyna tworzyć swoje definicje życia, szczęścia, miłości. Tworzy ten swój świat w oparciu o swoje wcześniejsze doświadczenia, przeżycia z tego pierwszego okresu dzieciństwa, ale też w oparciu o wzorce, które go otaczają.

 

KOMUNIKACJA MA ZNACZENIE

A na jakie to ja trafiałam wzorce? Bardzo proszę! Masz mieć wymiary 90-60-90, masz się mieścić w rozmiar S, M jeszcze ujdzie, ale L to już lekka kicha. Wszyscy są na jakiejś diecie, więc ty też powinnaś, bo jak nie będziesz, to będzie twoja wina, że jesteś gruba. A jak gruba to brzydka i nikt cię nie będzie chciał. Do tego masz nie mieć pryszczy, a jak masz to masz z nimi walczyć za wszelką cenę, bo pryszcze nie mieszczą się w kanonie piękna. No bo to, że masz być piękna to jest chyba jasne, co nie? Masz rozstępy? O rany, szybko je chowaj. To jest coś obrzydliwego. Masz wadę ortognatyczną? Wadę? Czyli jesteś wadliwa. To w sumie masz marne szanse na szczęście. No chyba, że jakoś ukryjesz te niedoskonałości.

 

Takie komunikaty czytałam i słyszałam w gazetach, telewizji, kinie, ale też słyszałam od bliskich mi osób. A kiedy ja byłam nastolatką, nie było jeszcze Internetu, więc miałam o wiele łatwiej niż dzisiejsze nastolatki, które na te niewspierające komunikaty trafiają co chwilę.

 

Przez większość mojego życia myślałam źle o swoim ciele. Często patrzyłam na nie z obrzydzeniem. Obrażałam je, wyzywałam, chciałam zniszczyć. Nie akceptowałam tego, jak wyglądam. W tym niedoskonałym ciele upatrywałam źródeł wszystkich niepowodzeń. Co oznacza, że tak naprawdę nie akceptowałam prawdziwej siebie.

 

SAMOAKCEPTACJA TO DROGA DO WYŻSZEJ SAMOOCENY

Po wielu latach pracy nad rozwojem osobistym, pracy nad własną psychiką, odkrywania ważnych wartości, potrzeb, ale też moich talentów i mocnych stron, powoli zaczęłam doceniać siebie i rozumieć. Zrozumiałam potrzeby tej zagubionej nastolatki, młodej studentki, kobiety zaczynającej życie na własny rachunek. Bardzo powoli i nieśmiało zaczęła się również pojawiać samoakceptacja, a zaraz za tym szła wyższa samoocena. Tak jakby z automatu się odpalała.

 

Zauważyłam, że zrozumienie siebie, zaufanie sobie, wybaczenie sobie to droga do samoakceptacji i jednocześnie wyższego poczucia własnej wartości. Ciągle nad tym pracuję i teraz już wiem, że dalej chcę nad tym pracować. Poziom samooceny łatwo zaburzyć, bo co jakiś czas pojawia się ten złośliwy krytyk wewnętrzny i dziubie od środka, i wierci dziurę, i wbija szpile. Jeśli tego krytyka posłucham to znowu pojawia się zagrożenie, że za nim pójdę a on mnie wciągnie w niekończącą się walkę o perfekcję. A taka walka jest z góry przegrana.

 

Jestem człowiekiem, a ludzie nie są perfekcyjni. Są jacy są. Są doskonali w swej niedoskonałości i to jest piękne. Samoakceptacja pomaga to zrozumieć, a ciałopozytywność jest narzędziem wspierającym to zrozumienie.

 

Cieszę się, że obecnie jest taki szeroki dostęp do różnych źródeł informacji i wiedzy oraz że powstają takie ruchy jak ciałopozytywność czy ciałoneutralność. Dzięki temu młode osoby mogą trafiać na dobre wzorce i w prawidłowy sposób kształtować myślenie o sobie i swoim ciele.

 

CZYM JEST CIAŁOPOZYTYWNOŚĆ?

Ciałopozytywność (ang. body positive) to trend, który zachęca do akceptowania swojego ciała. Trend ten jest też określany jako ruch społeczny. Promuje pozytywne myślenie o ciele, dumę z tego jak się wygląda, akceptację różnorodności ciał. Ciałopozytywność wspiera samoakceptację, jak również akceptację innych.

 

Niektóre źródła wskazują, że ruch ciałopozytywności mógł mieć początek już w połowie XIX w. Miała wtedy miejsce wiktoriańska reforma ubioru, objawiająca się buntem przeciw gorsetom. Gorset zaczął być wtedy uznawany jako narzędzie zniewolenia kobiety. Zmuszał do wpasowania się przez kobietę w określone ramy, wymuszał zmianę sylwetki, a często odbijał się na zdrowiu, doprowadzając do przemieszczania się narządów wewnętrznych.

 

Najczęściej jednak jako początek obecnego trendu body positive, wskazuje się drugą połowę XX w., a dokładnie lata 60. Wówczas ruch pozytywnego nastawienia do ciała skupiał się głównie na akceptacji ludzi otyłych. Obecnie ciałopozytywność nie skupia się tylko na akceptacji otyłości, a raczej na akceptacji różnorodności ciał. Ciałopozytywność zakłada, że każde ciało jest piękne. Każdy w swoim ciele ma prawo czuć się dobrze, ma prawo o nie dbać i nie ma obowiązku dostosowywać się do z góry określonego kanonu piękna. Ważne jest zdrowie, a nie wygląd.

 

Trend ciałopozytywności jest mocno obecny w mediach tradycyjnych, mediach społecznościowych, coraz częściej w sztuce i kulturze. Trend silnie wspierają osoby publiczne, influenserki, głównie kobiety, które go promują i angażują się w akcje typu no makeup, no filter, pokazują się w naturalnych odsłonach, nie używają retuszu, pokazują prawdziwe ciała, ze zmarszczkami, fałdami, rozstępami, wypryskami, cellulitem. Coraz częściej też można zaobserwować modelki w różnych rozmiarach na wybiegach.

 

Trend ciałopozytywności pokazuje też wpływ postrzegania siebie i swojego ciała na zdrowie psychiczne. Zwraca uwagę na to, jak ważny jest sposób myślenia i że akceptację własnego ciała warto zacząć od pracy z własną psychiką.

 

CZYM NIE JEST CIAŁOPOZYTYWNOŚĆ?

To nie jest samouwielbienie i ślepa, bezrefleksyjna fascynacja.

To nie jest kult otyłości.

To nie jest promocja zaniedbania.

 

A CO TO JEST CIAŁONEUTRALNOŚĆ?

Ciałoneutralność to stosunkowo nowy trend w postrzeganiu siebie. Idzie jeszcze o krok dalej. Ten trend walczy z kultem ciała. Tutaj już nie chodzi tylko o to, żeby swoje ciało zaakceptować, tylko, żeby całkiem mu odpuścić. Mówi: „Nie skupiaj się na tym jak wyglądasz. Patrz na siebie przez pryzmat swoich talentów, osiągnięć, mocnych stron. Niech to będzie najważniejsze”.

 

Dlatego mam do ciebie prośbę. Podejdź do lustra. Spójrz na siebie z miłością. Doceń swoje ciało i to co dla ciebie robi. Doceń, że jest twoim domem i daje ci ciepło. Jest twoje, jest jedyne w swoim rodzaju, nie ma drugiego takiego samego. Jest wyjątkowe tak jak ty.

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Chcesz spytać o szczegóły podróży?

© 2019 Hotlabs Sp. z o.o. All rights reserved

regulamin       |       polityka prywatności